W poniedziałek, 30 marca, doszło do alarmu przy Sądzie Rejonowym w Chorzowie przy ul. dr Józefa Rostka. W związku ze zgłoszeniem o potencjalnym zagrożeniu zablokowana została ul. Rostka, a w rejonie budynku pojawiły się służby.
Jak wynika z informacji pojawiających się w regionie, sytuacja w Chorzowie nie była odosobnionym przypadkiem. Tego samego dnia podobne zawiadomienia trafiły również do innych sądów i instytucji na Śląsku. Wszystko wskazuje na to, że służby miały do czynienia z tzw. akcją kaskadową, czyli falą równoczesnych zgłoszeń, które wymuszają reakcję w wielu miejscach jednocześnie.
W Chorzowie prowadzono czynności związane z bezpieczeństwem, jednak na tym etapie nie przekazywano szczegółowych informacji o charakterze zgłoszenia. W podobnych sytuacjach służby zwykle zachowują ostrożność informacyjną, aby nie utrudniać prowadzonych działań i nie prowokować kolejnych podobnych incydentów.
Dla mieszkańców oznaczało to przede wszystkim utrudnienia w rejonie sądu oraz możliwe zakłócenia w bieżącej pracy instytucji. Osoby, które miały tego dnia do załatwienia sprawy urzędowe lub sądowe, musiały liczyć się z opóźnieniami i ograniczonym dostępem do budynku.
Głośno było również o sytuacji w Katowicach, gdzie doszło do ewakuacji Sądu Okręgowego. Doniesienia z regionu wskazywały, że podobne alarmy obejmowały także inne obiekty, dlatego działania prowadzone w Chorzowie wpisywały się w szerszą sytuację na Śląsku.
Na razie nie podano oficjalnych informacji, które jednoznacznie kończyłyby sprawę w Chorzowie. Jeśli pojawią się kolejne potwierdzone komunikaty, będziemy wracać do tematu.





