„Nie jestem w tej grupie” – mówił Marek Kopel 10 marca w Radiu eM, odnosząc się do grupy inicjującej referendum w sprawie odwołania prezydenta Chorzowa. Sugestie, że sam jest inicjatorem akcji, określił jako absurdalne.
Zobaczmy więc zrzut ekranu z pierwszej akcji referendalnej. Według informacji przekazanych redakcji wiadomość pochodzi z chorzowskiej grupy WhatsApp Koalicji Obywatelskiej, której administratorem ma być Marcin Michalik.
W wiadomości podpisanej „~ Marek” czytamy:
„Koledzy i koleżanki odwołanie Michałka z funkcji PM jest korzystne dla miasta ale także dla KO”.
A dalej:
„Zachęcam wszystkich do pójścia w moje ślady i zebranie podpisów w miejscu zamieszkania metodą door to door”.
Autor nie poprzestaje na apelu. Podaje najlepsze godziny zbierania podpisów, od 16.00 do 19.00, a nawet sugeruje, jakimi argumentami przekonywać mieszkańców. Wskazuje między innymi na zamknięcie estakady i budowę stadionu.
To nie jest zwykła deklaracja poparcia dla referendum. To wiadomość mobilizująca do konkretnego działania, z instrukcją prowadzenia zbiórki podpisów.
Jeśli jej autorem rzeczywiście jest Marek Kopel, powstaje zasadnicze pytanie o różnicę między jego publiczną deklaracją a faktycznym zaangażowaniem w pierwszą akcję referendalną.
Formalna przynależność do grupy inicjatywnej to przecież nie to samo co udział w zbieraniu podpisów czy organizowaniu poparcia dla referendum.
Wiadomość wskazuje również na polityczny wymiar całej sprawy. Jej autor otwarcie mówi o korzyści dla Koalicji Obywatelskiej. Nie tylko dla miasta – także dla partii.
Sam zrzut ekranu nie pozwala jeszcze niezależnie potwierdzić autorstwa wiadomości ani składu grupy. Tym bardziej warto te kwestie wyjaśnić.
Panie Marku Kopel, jeśli to Pana słowa, partyjną korzyść z odwołania prezydenta wskazał Pan wprost. Czas równie jasno powiedzieć mieszkańcom, jaką rolę odgrywał Pan w pierwszej akcji referendalnej.




