Jak poinformował prezydent Chorzowa Szymon Michałek, drożność zapewniono tam, gdzie było to możliwe i bezpieczne. Piesi mogą przechodzić pomiędzy pawilonami A-B, B-C oraz C-D na płycie rynku. Dostępne jest także przejście od ul. Krakusa do kładki prowadzącej na ul. Wolności oraz przejście od ul. Rynek w stronę Parku Hutników.
W pozostałych miejscach nadal obowiązują ograniczenia. Dotyczą one zarówno ruchu pieszego, jak i samochodowego oraz tramwajowego. Prace mają potrwać do 4 czerwca. Do tego czasu mieszkańcy proszeni są o cierpliwość i korzystanie wyłącznie z tych ciągów, które zostały oficjalnie udostępnione.
Kamienie z Estakady pokazują skalę dewastacji estakady
Do tekstu dołączamy zdjęcia fragmentów, które odpadły z konstrukcji Estakady. To najlepszy dowód na to, że nie mówimy o urzędniczej ostrożności „na wszelki wypadek”, lecz o realnym zagrożeniu w samym centrum miasta.
W takiej sytuacji samowolne otwieranie przejść, forsowanie barierek czy organizowanie „obywatelskiego” udostępniania terenu byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Wystarczyłby jeden odpadający fragment betonu, jeden kamień spadający z wysokości, jedna osoba przechodząca w złym miejscu i w złym momencie, aby polityczny happening zamienił się w dramat.
Konsekwencje mogłyby być bardzo poważne: od ciężkich obrażeń pieszego, przez uszkodzenie mienia, aż po sytuację, w której ktoś straciłby zdrowie lub życie tylko dlatego, że komuś bardziej zależało na pokazowym geście niż na elementarnym bezpieczeństwie.
„Otworzyć na rympał” można bramkę, nie zagrożony obiekt
W ostatnich tygodniach wokół Estakady narosło wiele emocji. Pojawiały się sugestie, że skoro mieszkańcy są zmęczeni utrudnieniami, należy po prostu „otworzyć” przejścia albo całą przestrzeń pod obiektem. Tyle że infrastruktura tego typu nie działa na zasadzie politycznego transparentu. Nie wystarczy przeciąć taśmy, przesunąć zapory czy zrobić zdjęcia w mediach społecznościowych.
Estakada to obiekt inżynieryjny, którego stan musi być oceniany przez specjalistów. Jeżeli z konstrukcji odpadają fragmenty, jeżeli prowadzone są prace zabezpieczające, jeżeli część terenu wymaga kontroli, to dopuszczenie tam ludzi bez procedur byłoby igraniem z ich bezpieczeństwem.
Dlatego etapowe otwieranie przejść nie jest oznaką opieszałości, lecz odpowiedzialności. Miasto udostępnia te miejsca, które można dopuścić do ruchu. Pozostałe muszą poczekać do zakończenia prac i potwierdzenia, że piesi, kierowcy oraz pasażerowie komunikacji nie będą narażeni na niepotrzebne ryzyko.
Polityczna presja nie może zastąpić odpowiedzialności
Zniecierpliwienie mieszkańców jest zrozumiałe. Centrum Chorzowa bez pełnej drożności Estakady funkcjonuje trudniej. Dłuższe dojścia, zmieniona organizacja ruchu, objazdy i ograniczenia są uciążliwe. Nie można jednak odpowiadać na te problemy gestami, które mogłyby skończyć się tragedią.
Szczególnie trudno zaakceptować sytuację, w której osoby budujące swój przekaz na krytyce władz miasta próbowałyby sugerować, że bezpieczeństwo można podporządkować doraźnej akcji politycznej. Gdyby doszło do wypadku po takim „obywatelskim” otwarciu, odpowiedzialność nie skończyłaby się na haśle z plakatu czy nagraniu w internecie.
Odpowiedzialność byłaby realna — prawna, finansowa, a przede wszystkim moralna.
Właśnie dlatego decyzje dotyczące Estakady powinny zapadać na podstawie ocen technicznych, a nie presji środowisk referendalnych. Można spierać się o tempo prac, można pytać o harmonogram, można oczekiwać informacji. Nie wolno jednak zachęcać do działań, które mogłyby narazić mieszkańców na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
Cierpliwość dziś może zapobiec tragedii jutro
Otwarcie części przejść pod Estakadą pokazuje, że miasto przywraca ruch tam, gdzie jest to możliwe. Nie zamyka przestrzeni bez powodu i nie utrudnia życia mieszkańcom dla zasady. Przeciwnie — kolejne fragmenty są udostępniane wtedy, gdy można to zrobić bezpiecznie.
Do 4 czerwca trzeba jednak zachować ostrożność. Mieszkańcy powinni korzystać wyłącznie z wyznaczonych przejść i nie wchodzić na teren, który nadal pozostaje zamknięty. W przypadku takiego obiektu lekceważenie zakazów nie jest „obywatelską odwagą”. Jest ryzykiem, którego cenę mógłby zapłacić przypadkowy przechodzień.
Estakada musi zostać przywrócona mieszkańcom, ale nie za wszelką cenę. Najpierw bezpieczeństwo, potem ruch. W tej kolejności — i żadnej innej.







