Tym razem za inicjatywą stoi środowisko skupione wokół Stowarzyszenia „Nowy Chorzów”, a pełnomocnikiem ponownie jest Jarosław Rejek. Organizatorzy mają 60 dni na zebranie 7248 prawidłowych podpisów mieszkańców Chorzowa. Dopiero osiągnięcie tego progu i pozytywna weryfikacja list może otworzyć drogę do rzeczywistego głosowania.
Jak powiedzie się druga próba?
Pierwsza próba referendum zakończyła się wiosną, zanim mieszkańcy zdążyli pójść do urn.
Do Komisarza Wyborczego trafiło wówczas 8020 podpisów, ale po sprawdzeniu za prawidłowe uznano 6225. Do wymaganego minimum zabrakło więc 1023 ważnych podpisów. Na listach pojawiały się m.in. nieprawidłowe dane, powtórzenia czy osoby nieuprawnione do poparcia inicjatywy. Stwierdzono również numery PESEL należące do 14 osób zmarłych przed rozpoczęciem procedury. Sam ten fakt nie przesądza oczywiście, kto dokonał wpisów ani czy organizatorzy mieli o nich wiedzę.
Organizatorzy deklarują teraz, że wnioski zostały wyciągnięte. Ma być więcej wolontariuszy oraz dokładniejsza, podwójna kontrola podpisów.
Estakada, szpital, stadion i ulica Wolności
Inicjatorzy przedstawili siedem głównych obszarów, które ich zdaniem uzasadniają próbę odwołania prezydenta.
Wśród zarzutów wymieniają sytuację związaną z estakadą i organizacją ruchu w centrum miasta, pogarszającą się sytuację finansową Zespołu Szpitali Miejskich, finansowanie nowego stadionu przy Cichej, kondycję ulicy Wolności, zmiany kadrowe w miejskich jednostkach, stopień realizacji programu wyborczego oraz politykę dotyczącą młodych mieszkańców.
I właśnie wokół niej zapewne w kolejnych tygodniach będzie toczył się zasadniczy spór: czy problemy wskazywane przez inicjatorów są dowodem na konieczność skrócenia kadencji prezydenta, czy po prostu tematami, które w normalnych warunkach rozlicza się podczas kolejnych wyborów samorządowych?
Prezydent: polityczny rewanż
Szymon Michałek przedstawia sprawę zupełnie inaczej. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem procedury informował, że spodziewa się kolejnej próby referendum. W swoich wypowiedziach wiąże ją z działalnością swoich politycznych przeciwników i ocenia jako dalszy ciąg konfliktu rozpoczętego przy pierwszej zbiórce podpisów.
Trudno zresztą udawać, że między obiema inicjatywami nie ma żadnego związku. Część osób zaangażowanych w pierwsze referendum działa dziś w środowisku „Nowego Chorzowa”, a pełnomocnikiem ponownie został Jarosław Rejek.
Jedno jest pewne: jesień w chorzowskiej polityce zapowiadała się spokojnie tylko przez chwilę.





