O planach zagospodarowania tego terenu mówiło się od dłuższego czasu. Dziś nie są to już jednak zapowiedzi ani koncepcje. Na miejscu pojawił się sprzęt budowlany, a prace oficjalnie ruszyły. Dla wielu mieszkańców to smutny widok, bo mowa o przestrzeni położonej w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum Hutnictwa — instytucji, która miała stać się jednym z symboli nowoczesnego, świadomego swojej historii Chorzowa.
Teren sprzedany w 2021 roku
Warto przypomnieć, że teren ten został sprzedany przez Miasto Chorzów w 2021 roku, za kadencji ówczesnego prezydenta Andrzeja Kotali. Nabywcą została spółka Jaekel-Bud-Tech Gorczowski, która kupiła nieruchomość za nieco ponad 3,8 mln zł.
To właśnie tam, na obszarze pomiędzy ulicami Metalowców, Krakusa i Katowicką, powstaje obecnie zespół budynków handlowo-usługowych z parkingami i infrastrukturą towarzyszącą. Według publicznie dostępnych informacji inwestycja ma mieć około 5,5 tys. m² powierzchni oraz około 300 miejsc parkingowych.
Mieszkańcy pytają: czy to właściwe miejsce?
Od początku sprawa budziła duże emocje. Część mieszkańców sprzeciwiała się budowie kolejnego obiektu handlowego w mieście, wskazując, że Chorzów potrzebuje raczej dobrze zaplanowanych przestrzeni publicznych, zieleni, usług lokalnych i wzmocnienia istniejącego handlu niż kolejnego parku z sieciowymi najemcami.
Najwięcej wątpliwości dotyczy jednak samej lokalizacji. Bezpośrednie sąsiedztwo Muzeum Hutnictwa nie jest przypadkowym miejscem na mapie miasta. To teren o dużym znaczeniu historycznym, związany z dawną Hutą Kościuszko i przemysłową tożsamością Chorzowa. Wielu mieszkańców obawia się, że park handlowy może osłabić wyjątkowy charakter tej przestrzeni i zmarnować potencjał, który mógłby zostać wykorzystany w sposób bardziej spójny z funkcją muzeum.
Chodzi nie tylko o estetykę. Chodzi o pytanie, jak Chorzów chce opowiadać o swojej historii i jak chce rozwijać centrum miasta. Czy najbliższe otoczenie jednej z najważniejszych instytucji kultury powinno być budowane wokół handlu wielkopowierzchniowego? To pytanie wraca dziś ze szczególną siłą.
Blisko 24 mln zł z Funduszy Europejskich
Dodatkowe emocje wywołała informacja o finansowaniu inwestycji. Na stronie inwestora wskazano, że projekt pod nazwą „Park Handlowy na byłym terenie Huty Kościuszko w Chorzowie ul. Katowicka/Metalowców” jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027.
W dokumentach dotyczących ocenionych projektów pojawia się kwota 23 772 538,20 zł, czyli blisko 24 mln zł.
I właśnie tu pojawia się kolejne pytanie, które coraz częściej zadają mieszkańcy: w jaki sposób park handlowy ma realnie wspierać lokalną przedsiębiorczość oraz pełnić funkcję społeczną czy edukacyjną?
W opisie projektu wskazywano m.in. na zagospodarowanie zrewitalizowanej przestrzeni po byłej Hucie Kościuszko, nadanie jej nowej funkcji oraz rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Trudno jednak nie zauważyć, że w praktyce mowa o obiekcie handlowym, którego naturalnymi najemcami są zwykle duże sieci i popularne marki.
Co z lokalnym handlem i „Wolką”?
W komentarzach mieszkańców często wraca również obawa o przyszłość lokalnego handlu. Chorzów od lat mierzy się z problemami tradycyjnych punktów handlowych, małych sklepów i targowisk. W tym kontekście pojawia się pytanie, czy kolejny park handlowy nie pogłębi tych trudności.
Szczególnie często przywoływana jest pobliska „Wolka”, która dla wielu chorzowian pozostaje ważnym, choć wymagającym przemyślenia miejscem lokalnego handlu. Obawa jest prosta: jeśli kolejne strumienie klientów zostaną przejęte przez park handlowy, mniejsze punkty mogą mieć jeszcze trudniej.
Dlatego dyskusja o tej inwestycji nie powinna sprowadzać się wyłącznie do pytania, czy powstanie nowy sklep, parking i budynki usługowe. To sprawa szersza — dotycząca kierunku rozwoju centrum miasta, ochrony dziedzictwa i realnego wsparcia lokalnych przedsiębiorców.
Obecne władze miały ograniczone możliwości
Przez wiele miesięcy obecne władze miasta wzywały inwestora do wprowadzenia zmian w dokumentacji projektowej. Ostatecznie inwestor przedstawił poprawioną dokumentację i uzyskał pozwolenie na budowę.
Kluczowe jest jednak to, że inwestycja została uznana za zgodną z obowiązującym Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. W takiej sytuacji urząd nie może kierować się wyłącznie społecznymi emocjami czy oceną estetyczną inwestycji. Jeżeli projekt spełnia wymogi formalne i jest zgodny z planem, organ administracji architektoniczno-budowlanej ma obowiązek wydać pozwolenie na budowę.
Innymi słowy: dzisiejszy problem nie zaczął się w momencie wjazdu koparek na teren przy Muzeum Hutnictwa. Zaczął się wcześniej — przy decyzjach dotyczących sprzedaży terenu i przy zapisach planistycznych, które dopuściły właśnie taki sposób zagospodarowania tej przestrzeni.
Koparki już pracują
Dziś na terenie inwestycji widać już sprzęt i rozpoczęte prace. Dla jednych będzie to po prostu kolejna inwestycja handlowa. Dla innych — symbol niewykorzystanej szansy na stworzenie wokół Muzeum Hutnictwa przestrzeni bardziej ambitnej, lepiej powiązanej z historią miejsca i potrzebami mieszkańców.
Chorzów potrzebuje rozwoju. Ale rozwój nie powinien oznaczać przypadkowego wypełniania każdej wolnej działki obiektami handlowymi. Zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o terenie o tak dużym znaczeniu dla tożsamości miasta.




