Wojewoda śląski Marek Wójcik powiedział na antenie Radia Katowice, że „prezydent Chorzowa zamknął estakadę i tylko prezydent Chorzowa może ją otworzyć”. To zdanie może brzmieć prosto. W praktyce sprowadza skomplikowany problem techniczny, finansowy i systemowy do jednego podpisu prezydenta miasta.
Estakada to nie lokalna ulica
Chorzowska estakada od miesięcy jest jednym z najważniejszych tematów w mieście. Jej zamknięcie uderzyło w codzienne życie mieszkańców, komunikację publiczną, kierowców, przedsiębiorców i cały układ drogowy w centrum Chorzowa. Trudno udawać, że mówimy o zwykłej miejskiej ulicy, której znaczenie kończy się na granicy dzielnicy.
Estakada jest elementem większego układu komunikacyjnego, po którym przez lata odbywał się ruch nie tylko lokalny, ale także tranzytowy. Dlatego pytanie o estakadę nie powinno brzmieć wyłącznie: „kiedy prezydent ją otworzy?”. Tylko: „dlaczego Chorzów ma ponosić cały koszt estakady?”
Co z realnym wsparciem?
Wojewoda ma rację w jednym: przepisy jasno wskazują, że w granicach miasta na prawach powiatu to prezydent miasta jest zarządcą wielu dróg publicznych, w tym także dróg krajowych, z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych. To właśnie ten mechanizm sprawia, że prezydent Chorzowa musi podejmować najtrudniejsze decyzje dotyczące estakady.
Jeśli państwo mówi samorządowi: „to twoja decyzja, twoja odpowiedzialność, twoje ryzyko”, to powinno równocześnie powiedzieć: „dajemy ci realne narzędzia i pieniądze, abyś mógł ten problem rozwiązać”.
Padło wskazanie na prezydenta. Nie padła konkretna deklaracja wsparcia finansowego dla Chorzowa. Nie padła zapowiedź specjalnego programu dla miast, które utrzymują drogi krajowe przebiegające przez ich centra. Nie padła też odpowiedź, czy rząd zamierza zmienić system, który od lat przerzuca na samorządy ciężar infrastruktury o znaczeniu ponadlokalnym.
To problem Chorzowa, Bytomia, Sosnowca i wielu innych miast
Sprawa estakady pokazuje znacznie szerszy problem: miasta na prawach powiatu zarządzają drogami krajowymi, ale nie mają zapewnionego stałego, adekwatnego finansowania na ich remonty, przebudowy i utrzymanie.
Nie jest to wyłącznie chorzowski postulat. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia już zwracała uwagę, że obecny model jest niewydolny. Problem dotyczy m.in. Chorzowa i Bytomia w ciągu DK79 czy Sosnowca w ciągu DK94. To drogi ważne nie tylko dla lokalnych mieszkańców, ale także dla całego układu metropolitalnego, gospodarczego i tranzytowego.
Chorzów potrzebuje partnerstwa, nie zrzucania ciężaru
Prezydent Szymon Michałek znalazł się w sytuacji, w której każda decyzja będzie obciążona ryzykiem. Jeśli estakada pozostanie zamknięta, mieszkańcy nadal będą odczuwać utrudnienia. Jeśli zostanie otwarta, nawet w ograniczonym zakresie, cała odpowiedzialność za skutki tej decyzji zostanie przypisana miastu.
Właśnie dlatego rząd i administracja wojewódzka powinny dziś nie tylko mówić, kto może podpisać decyzję, ale też jasno zadeklarować, jak pomogą Chorzowowi przejść przez ten kryzys.




